Czy specjalistyczna obróbka CNC może być działalnością badawczo-rozwojową?
Na pierwszy rzut oka wiele osób odpowie:
„Nie, to przecież zwykła produkcja albo usługa obróbcza”.
I właśnie z takim podejściem bardzo często spotykają się firmy przemysłowe, które korzystają z ulgi B+R.
Niedawno zakończyliśmy sprawę dotyczącą spółki działającej w branży specjalistycznej obróbki CNC – m.in. w obszarze napraw uszkodzonych form, obróbki wielkogabarytowych konstrukcji, ram, form wtryskowych i detali o niestandardowej geometrii.
Wcześniej urząd skarbowy po serii pytań uznał, że działania firmy nie spełniają wymogów ulgi B+R. Sprawa trafiła do Izby Administracji Skarbowej, a prawomocny wyrok zarządził przeprowadzenie postępowania od nowa.
Po ponownym rozpoczęciu sprawy urząd znów skierował do spółki serię pytań.
Tym razem kluczowe było nie tylko odpowiedzenie na wezwanie, ale pokazanie organowi, czym realnie różni się rutynowa produkcja od prac rozwojowych w firmie.

Problem: organ skupiał się na usłudze dla klienta zewnętrznego, a nie na procesie B+R
W wielu projektach klient nie przekazywał firmie technologii wykonania, kompletnej instrukcji ani jakiejkolwiek dokumentacji technicznej.
Klient wskazywał głównie oczekiwany efekt, problem techniczny, wadę, ograniczenie eksploatacyjne albo wymagany parametr. Natomiast po stronie spółki pozostawało opracowanie sposobu dojścia do rezultatu – od analizy problemu, przez dobór technologii obróbki, parametrów skrawania, sposobu mocowania i bazowania, aż po próby, pomiary, korekty i weryfikację poprawności działania.
To właśnie ten etap był istotą sprawy.
Przy rozliczaniu ulgi B+R nie ma bowiem znaczenia, czy firma wykonała detal na zlecenie klienta, ale to, czy po drodze musiała samodzielnie opracować nowe lub istotnie ulepszone rozwiązanie.
Co zrobiliśmy?
Pojechaliśmy na miejsce do zakładu.
Na miejscu jasno widać było różnice między „projektami standardowymi” a tymi, które spełniają wymagania klasyfikacji jako badawczo-rozwojowe.
Zebraliśmy dokumentację znajdującą się w firmie, przeanalizowaliśmy projekty, wykonaliśmy zdjęcia procesu produkcyjnego, a następnie w odpowiedzi do urzędu skarbowego porównaliśmy działania rutynowe z tymi, które rzeczywiście miały charakter rozwojowy.
Przykład: detal większy niż możliwości maszyny
Jednym z projektów była obróbka wielkogabarytowej blachownicy o długości ok. 13 m na maszynie, której stół miał długość ok. 10 m. Standardowe podejście nie pozwalało wykonać pełnej obróbki w jednym ustawieniu.
Spółka musiała opracować niestandardowe ułożenie elementu, specjalne mocowania, sposób obróbki w kilku mocowaniach, obrót detalu o 180°, ponowne bazowanie oraz program pracy maszyny uwzględniający kilka baz roboczych.
Przedsiębiorstwo zmierzyło się więc nie z rutynową obróbką według gotowej instrukcji, a z wyzwaniem dotyczącym własnych możliwości wytwórczych.
Co za tym idzie, firma sama musiała wypracować metodykę obróbki tego typu detalu, aby spełnić wszystkie wymagane parametry

Karty projektów jako most między technologią a podatkami
Na podstawie dostępnej dokumentacji opracowaliśmy również karty projektów B+R.
Ich rolą było połączenie języka technologów z językiem przepisów podatkowych.
W kartach opisaliśmy m.in. problemy technologiczne, hipotezy, skanowanie i pomiary, opracowanie modelu 3D, projektowanie możliwych rozwiązań oraz zaangażowanie zespołu projektowego.
Co przesądziło o wyniku?
Moim zdaniem trzy rzeczy.
1. Oddzielenie rutyny od B+R
Nie próbowaliśmy twierdzić, że cała działalność produkcyjna spółki jest badawczo-rozwojowa.
Pokazaliśmy, które czynności były standardowe, a które wymagały opracowania nowej technologii, rozwiązania problemu technicznego, testowania hipotez i eliminowania niepewności.
2. Przełożenie języka inżynierskiego na język organu podatkowego
Dla technologa nie jest oczywiste, że dobór mocowania, parametrów skrawania, strategii obróbki, kolejności operacji stanowi działalność badawczo-rozwojową – dla niego te działania to zwykłe codzienne obowiązki.
Ustawa jednak mówi inaczej.
Znaczenie ma nie nazwa czynności, ale jej realny charakter. Ta sama czynność może być rutyną, jeżeli polega na zastosowaniu sprawdzonej procedury, albo pracą rozwojową, jeżeli wymaga opracowania nowego podejścia, przeprowadzenia prób, zweryfikowania hipotez i rozwiązania problemu, dla którego nie było gotowego rozwiązania.
3. Dokumentacja źródłowa
Opis B+R musi wynikać z realnych dokumentów, zdjęć, pomiarów, modeli, programów, kart projektów.
W tej sprawie pokazaliśmy, że projekty obejmowały czynności koncepcyjne, projektowe, eksperymentalne, pomiarowe i walidacyjne, a ich efektem były nowe lub istotnie ulepszone technologie wykonania, metody obróbki, sposoby mocowania, rozwiązania konstrukcyjne lub procedury kontroli jakości.
Efekt?
Po przedłożeniu uporządkowanej dokumentacji urząd w ciągu około 2 miesięcy wypłacił 100% wnioskowanej kwoty – ponad 500 tys. zł.
Wniosek dla firm produkcyjnych
Ulga B+R nie jest zarezerwowana wyłącznie dla laboratoriów, software house’ów i firm z formalnym działem R&D.
W wielu zakładach produkcyjnych B+R dzieje się codziennie – tylko nie zawsze jest tak nazywane.
Dzieje się wtedy, gdy technolog, konstruktor, operator CNC i zespół projektowy muszą odpowiedzieć na pytanie:
- • jak wykonać element, którego nie da się wykonać standardową metodą?
- • jak obrobić detal większy niż obszar roboczy maszyny?
- • jak odtworzyć geometrię formy bez kompletnej dokumentacji?
- • jak dobrać mocowanie, żeby ograniczyć odkształcenia?
- • jak stworzyć program CNC dla niestandardowego toru narzędzia?
- • jak osiągnąć wymagany parametr, którego nie gwarantuje gotowa procedura?
Jeżeli firma potrafi pokazać ten proces i udokumentować go w sposób zrozumiały dla organu, ulga B+R może być realnym narzędziem finansowania rozwoju.
Największym problemem wielu firm nie jest to, że nie prowadzą B+R a to, że nie potrafią tego udowodnić.
A my znamy się na tym znakomicie.